Powrót z bagien

Witam,

Redaktor naczelny (czyli ja) postanowił podzielić się z wiernymi czytelnikami kilkoma uwagami.

Pisarzy znów napadł demon pisania. Pisarze nie wiedzą jeszcze czy zdecydują się zamieszczać, bo… Tyle się działo, ale nie wszystko nadaje się na publikację.  Historii ostatnich kilkunastu dni starczy na całą kolejną książkę…

Aha… Książka. Wydaliśmy w formi papierowej. Krótka, niewielka broszura. W większości teksty które są tu zamieszczone. Rozbiliśmy świnkę w której odkładaliśmy pieniądze na podróż na Wenus (planeta poczeka), namierzyliśmy drukarnię i… Wydrukowaliśmy. Nic wielkiego – takie nasze spełnienie ambicji. Niski nakład – nie starczyło nam pieniędzy w śwince na więcej (chyba jednak Wenus naprawdę długo poczeka). Broszurę … Czytaj dalej

KLUCZNIKORNIA

Klucznikornia jest ciekawą tradycją. Spotkaliśmy się z nią podczas jednego z wyjazdów służbowych. Jest to ciekawa tradycja – nigdy wcześniej z czymś takim się nie spotkałem

Impreza o nazwie Klucznikornia to nic innego jak przeciwieństwo popularnych parapetówek. Parapetówki urządza się przy okazji wprowadzania się do domu, a klucznikornia to tzw. „święto wyjścia”. W większości przypadków Klucznikornia odbywa się kiedy wszystko jest już wyniesione z domu. Były mieszkaniec oczekuje na nowego właściciela domu aby przekazać mu klucze i już nigdy nie wrócić – to właśnie jest moment właściwy na zorganizowanie klucznikorni.
W owym mieście gdzie przebywaliśmy, klucznikornia jest silnie kultywowana. Nie ma zmiany … Czytaj dalej

DOM KTÓRY NIE PRZESTAJE ZASKAKIWAĆ

Przedwczoraj zrobiłem sałatkę ale wyszła mi trochę ‘za bogato’.
Tak jakby zrobić kanapkę z grubej pajdy słoniny posmarowanej plasterkiem chleba. Niby fajnie, ale trochę marnotrawstwo, niepotrzebna rozpusta.  Uważam że w życiu trzeba umieć zachować umiar.  Jest czas na szalone pasje, jest czas na pokorę. Wiedziony tym razem pokorą postanowiłem dokroić do sałatki tyle kapusty pekińskiej ile pierwotnie być tam jej powinno, coby złagodzić nowobogacki charakter całej potrawy.
Aby cokolwiek zacząć trzeba się do tego odpowiednio przygotować.
Włączyłem kilka procesów myślowych, które w finale stwierdziły: kuchnia w aktualnym stanie nie jest zdolna do rozpoczęcia … Czytaj dalej

WIŚLANE UDERZENIE

Leniwie przedzieraliśmy się przez chmury. Pomimo okularów trochę ciężko się lata – jakoś nie mogę się przyzwyczaić. No i jeszcze ten plecak z bombami – sprzączkę źle zamocowałem zanim polecieliśmy i trochę mnie uwiera.

- Może tutaj?  – spytałem w końcu widząc coś więcej niż śnieżnobiałe mleko cumulusów

- Nie, nie tu nic nie ma. Kieruj się bardziej na tę wstążkę po prawej… – mruknął Stefan. To on był szefem tej wycieczki.

- To jest Wisła? Śmieszna trochę z tej wysokości. Nawet na mapie inaczej wygląda…

- Yhy…- mruknął w odpowiedzi. Widać było że nie lubi latać z kimś kto nie ma zbyt dużego … Czytaj dalej

RATUNKU! 112 – RATUNKU! CZĘŚĆ CZWARTA. BAĆ SIĘ NIE WOLNO.

NIE BÓJ SIĘ.
Leży człowiek potrącony? Zatrzymaj samochody, podbiegnij, sprawdź co można zrobić by pomóc.

WIEM ŻE BOISZ SIĘ, ALE TO NORMALNE.

NIE STÓJ W MIEJSCU. NIE OBSERWUJ JAKBY TO BYL PROGRAM TELEWIZYJNY – POMAGAJ.

JEŻELI NIE UMIESZ  – ZMUSZAJ INNYCH DO POMOCY.

BĄDŹ ŚMIESZNY/ŚMIESZNA, GŁUPI/GŁUPIA, TOTALNIE BEZ SENSU, ALE ZAWSZE STARAJ SIE POMAGAC.

Chyba warto całe życie w krytycznych sytuacjach zachowywać się jak  głupio wg innych’ ale dzięki temu ten jeden raz uratować komuś życie. Warto.

NAJBARDZIEJ IDIOTYCZNĄ ROLĄ JEST ROLA TĘPEGO OBSERWATORA. Swoją drogą – jest … Czytaj dalej

POCZĄTKI WCZESNOWIOSENNEJ DEPRESJI SCHIZOFRENIKA

- Wychodzę… – rzuciłem leniwie.

Starałem się dokładnie stawiać akcenty na “cho” i “ę”, na tyle dokładnie żeby przebić się przez alkoholowe otępienie mowy. Wolałbym żeby dobrze mnie zrozumieli, ale oczywiście nie zrozumieli. Podnieśli tylko głowy a na ich twarzach zaczęły błądzić leniwie znaki zapytania.

- Wszystko w porządku – po prostu do domu już czas. – dodałem fałszywie.

Od dłuższego czasu nie bawię się zbyt dobrze. Pseudo-znajomi, pseudo-wyjście niby-wieczorne, pseudo zabawa. Nawet to miejsce też jest dzisiaj jakimś  pseudo-miejscem”  Tak naprawdę to nie chcę stąd wychodzić, ale jeszcze bardziej nie chcę tu zostać…

Nagle rozmowa przy stole zaczęła toczyć się w kierunku próby … Czytaj dalej

PSZENICZNE MONSTRUM

Któż by się spodziewał że odbędzie się to w tak banalny  sposób. Przecież przeciętny ziemianin karmiony kinowo-telewizyjną papką widzi kosmitów jako zielone kosmate pluszowe misie wymachujące plastikowym dezintegratorem. Pojazd kosmiczny obowiązkowo z kolorowymi światełkami. Może latający spodek, może przekombinowana rakieta, ale na pewno coś wyglądającego na tyle poważnie żeby mógł z tego czegoś wyjść zielony pluszowy niedźwiadek z bronią przygotowaną do strzału.

Któż by się spodziewał… Tymczasem lądowanie obcej cywilizacji odbyło zupełnie po cichu bez zbędnej szopki z misiami i błyszczącymi światełkami. Ufo wylądowało pod postacią polskiej ciężarówki wiozącej ziarna pszenicy z niemieckiego portu w Hamburgu do Rosji. Kierowca był klonem … Czytaj dalej

RATUNKU! 112 – RATUNKU! Część trzy kropka jeden. Reanimacja i pierwsza pomoc.

Czlowiek potrzebuje tlenu do życia i na tym polega reanimacja.

Jak człowiek nie ma tlenu to umiera albo zapada w śpiączkę z ktorej nawet jak się budzi to przeważnie jako warzywo.

1) Wduś powietrze metodą usta – usta. Jak sie brzydzisz albo sie boisz – zrob to przez otwor w reklamowce – kombinuj ale ZACZNIJ !

2) Rozprowadź tlen po ciele – uciskaj mostek przez pół minuty.
PROPORCJE ZALECANE TO 30 UCISNIEC i 2 WDECHY.
Proste? 30 i 2 – zapamietaj.

Kiedyś zalecane proporcje były inne, ale od jakiegoś czasu zaleca się te … Czytaj dalej

RATUNKU! 112 – RATUNKU! Część trzecia. Ratuj życie i nie wnikaj.

Życie najważniejsze.
Nieważne że gość ma ręce połamane a kości sterczą z ubrań… Że zmiażdzone ręce niemal odrywają się od tułowia.

NIEWAŻNE – nie przerywaj reanimacji.

Najpierw życie! Zdrowiem będziesz martwić się później.

Ido – zbawiciel świata. Ido poznaje Anę.

<ANA>

Marzena to moja serdeczna przyjaciółka. Papużka nierozłączka – ja i ona.

<MARZENA>

Busiek był taki zabawny. Nikt go wtedy nie brał na poważnie, ani też on nikogo.  Ale Ana od razu wpadła mu w oko. Biegał za Aną, kombinował, ale nie zapominał też o jej najlepszej przyjaciółce czyli o mnie. Nie zapomniał też o swoim przyjacielu – próbował upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Wydaje mi się że sądził że jeżeli mnie skojarzy z Idem, to będzie mógł już spokojnie zająć się Aną – no cóż… Pokręcone trochę, ale taki … Czytaj dalej

WŚCIEKACZ ŻAŁOŚNIK. Jakby horror trochę.

Uwaga – tekst poniższy może być uznawany przez niektóre osoby za coś strasznego. Nie czytajcie jeżeli koniecznie nie musicie. Znane są przypadki zawałów serca przy trzecim akapicie od końca, istnieją osoby które wykręciły się czwartym wymiarem na lewą stronę (sam nie wiem jak to możliwe) po przeczytaniu mniej więcej połowy. Różnie bywa z ludźmi po przeczytaniu tego – normalnym nikt nie pozostał. Wszyscy z zapałem szukają początku swojego pudełka po butach (po przeczytaniu zrozumiesz o co chodzi z tym  pudełkiem).

Starałem się zasnąć – normalna sprawa – codzienność. I… Chyba nawet zasnąłem  – bo nagle poczułem że moje ciało … Czytaj dalej

RATUNKU! 112 – RATUNKU! Część druga. To trudne ale… Rozejrzyj się.

Czy ktoś może Ci pomoc w pomaganiu innym?

Czy są jacyś gapie? Jeżeli są to dobrze – zrób z nich użytek. Miej świadomość tego że każdy z ‘oglądaczy’ chętnie Ci pomoże tylko nie wie jak. Wyciągnij oglądacza z tłumu – dosłownie. Chwyć za koszule i przekaż jasny komunikat:

- zadzwon pod 112 i powiedz gdzie i ile osob rannych. Ewentualnie chwyć gościa/babeczkę który/która stoi obok i każ pomagać tej osobie która właśnie dzwoni (adres, dojazd, itd. – ludzie w stresie często nie są w stanie stwierdzić jednoznacznie … Czytaj dalej

“Ido – zbawiciel świata”. Ido poznaje Buśka.

<ANA>

Haha… Nie chcieli mówić jak się poznali? No nie wiem czy i ja powinnam… Uśmiałam się z tego jak mi to Busiek opowiadał… Młodzi wtedy byli – 17 lat może..? Może mniej? Dokładnie nie wiem.

<BUSIEK>

Młodzieńczy kac…  Haha… Od tego to się zaczęło…

Wtedy wszyscy pracowali gdzieś w obsłudze tych pierwszych frachtów. Lubiłem to. Ciężka robota, ale… Jak dostajesz dniówkę… Rozumiesz – stać Cię na kwiatki, lepsze knajpy… I jeszcze swojej rodzinie pieniądzem pomożesz… A po rozładunku, po ciężkim dniu taka piękna cisza… Siadasz, ćmisz tego papierosa i zapominasz o wszystkim pijąc alkohol z … Czytaj dalej

RATUNKU! 112 – RATUNKU! Część pierwsza. Zatrzymaj tragedię!

Jeżeli dzieje się coś złego to w pierwszej kolejności (o ile jest to możliwe) – zadbaj o to żeby tragedia nie stała się jeszcze większa. To podstawa. MYŚL! Zatem:

- podbiegnij do wypadku i wyciągnij kluczyki z samochodu i rzuć na siedzenie z tyłu

- wysyp piasek na rozlane paliwo

- rzuć płytką chodnikową w gościa bijącego kogoś na ulicy, a jak nie jesteś w stanie to po prostu stan na jezdni i zatrzymuj samochody i pros o pomoc – ewentualnie wręcz komuś odważniejszemu płytkę chodnikową z instrukcją obsługi

- oblej wodą, piwem, kompotem kogoś kto właśnie się poparzył. Wyrwij … Czytaj dalej

FIRMA NIERZĄDEM STOI

Cywilizacja białego człowieka na imprezach firmowych zamienia się w zwierzęta.

Uwielbiam imprezy, znów nie mogłem się doczekać. No i się doczekałem… Kawa maź, doczekałem… Nawalone stado świń, próbujące obłapiać każdą możliwą ‘ją’. Jak nie dłonią lub całym sobą to chociaż wzrokiem bezczelnie pojeździć. A jak nie ma żadnej ‘onej’ w pobliżu to i słowem naubliżać. Co mnie to niby obchodzi? Nie moja sprawa.. heh.. Jednak obchodzi, nie wiem dlaczego. Jakaś głupia siła stawia mnie na straży moralności pijanego tłumu i wmieszać w tłum nie pozwala.

-Dlaczego nie pijesz?

-Przecież piję… – warknąłem

-Ale.. wino pijesz? Nie wódkę?

-Bo prowadzę.

-…?

-Prowadzę….  – odszedłem gdzieś indziej nie mając … Czytaj dalej

KRÓTKA RZECZ O PAMIĘCI

Zapomniałem, zapomniałam. Ileż to razy zmuszeni byliśmy tak pomyśleć? Ile razy gonił nas nieopisany wyrzut sumienia i bezsilność zarazem w kwestii czegoś co już jest nieodwracalne – tylko dlatego że zapomnieliśmy? Ileż to razy stoimy przed bankomatem z takim dziwnym wyrazem twarzy na której to twarzy widać od razu że nie pamiętamy pinu? Ile razy wybraliśmy się na zakupy zostawiając portfel/torebkę na szafce w domu? No i wreszcie ilu solennych obietnic udało nam się nie dotrzymać tylko dlatego że najzwyczajniej w świecie zapomnieliśmy? Tak zwyczajnie, po ludzku – zapomnieliśmy….

Śpieszę z dobrą nowiną. Owo zapominalstwo wcale nie jest naszą … Czytaj dalej

WSCHODNIA WARSZAWA I STARA OCHOTA

Obudził mnie przeraźliwy huk. Wyglądając przez uchylone żaluzje aż oczy przecierałem ze zdumienia.

- Nie – to niemożliwe… To niemożliwe… – mruczałem w myślach sam do siebie.

W oddali na kresie horyzontu, hen hen daleko na niebie unosił się grzyb wybuchu atomowego. Ledwo go było widać – blok stojący przed moim zasłaniał mi trochę widok, ale… No do cholery – widać co to jest. Ktoś pieprznął w obrzeża Warszawy. Włochy? Ursus czy dalej…?

Natychmiast ogarnął mnie szał pytań i ślepych domysłów…  Jak? Dlaczego? Kto zaatakował? Co będzie teraz? Co robić?

A może to jednak coś innego – nie bomba? Może po prostu … Czytaj dalej

ŻELAZNY SEN O PORANKU

Przystanek autobusowy na Żelaznej…  Stoję jak codzień rano – jeszcze z resztkami snów w głowie…  Chwilę wcześniej jeszcze spałem, ale dopadł mnie drań budzik….

I oto jestem tu i teraz – na przystanku. To właśnie tu zwykłem sobie codziennie dreptać leniwie – prawie w miejscu, a jednak… Stoję, ale gdy przypomnę sobie gdzie stałem 5 sekund temu uświadamiam sobie, że jakimś cudem jestem już zupełnie gdzieś indziej. Nigdy nie przestanie mnie to zadziwiać, ale staram się nie okazywać zaskoczenia – nie wypada tego robić czekając. Rytualnie wygniatam stopami kawałek chodnika, jakby to miało jakieś większe znaczenie. Drążę korytarz pomiędzy końcem prawego … Czytaj dalej